3 grudnia 2012

WIPs: Loki, Mike and Jared

Dawno nic nie pisałam, a tym bardziej nic nie malował/rysowałam. Mam straszny zastój, a mój problem pt. "Strach przed porażką" chyba narasta. Dopiero wczoraj udało mi się zebrać w sobie, chociaż na chwilę i zacząć coś nowego.

Niestety, Loki nadal jest w stanie... procesu twórczego. Nie naprawiłam jeszcze błędów (o mój Boże... błędy... wszędzie błędy!) i nie skończyłam jego ubrania, które spędza mi sen z powiek. Ale zawsze, jak zostało tak niewiele do skończenia, człowiekowi się odechciewa...


Jakiś czas temu zaczęłam malować Mike'a Shinodę z Linkin Park, ale szybko się znudziłam, więc niewiele udało mi się namalować i Mike wygląda, jak nawalony impresjonista:


Tak.. nawet ciężko zgadnąć, że to on. Musicie mi wierzyć na słowo. Kiedyś, na pewno skończę, bo nie można tego tak zostawić, ale w tej chwili nawet nie mam na to ochoty.

Ochotę mam za to malować pana nr. 1 to jest Jareda Leto, toteż zaczęłam, znowu, jego portret. Ledwo-ledwo nadgryzłam, nie widać nawet, że to będzie człowiek, ale namalowałam mu oko, to jestem z siebie zadowolona!

Haha. Dobre, nie? No wygląda, jak roztopiona figura woskowa, ale trzymajmy kciuki, że chociaż z tego coś będzie!

Ponadto duchowo zbieram się do wrócenia do ołówka. Będzie boleć, ale może przeżyję!

1 października 2012

Live in Poland: Jennifer Lopez

Tyle notek! I kto to będzie czytał?

Na szczęście ja znowu uderzam ze zdjęciami z koncertu. Tym razem przed państwem Jennifer Lopez! Swojego czasu bardzo ją lubiłam. Jakby nie patrzeć jest to gwiazda wielkiego formatu od wielu lat. Pierwszy raz łaskawie zawitała do naszego kraju, więc stwierdziłam, że nie mogę takiej okazji przegapić! Miejsce miałam przeciętne, ale zdjęcia wyszły przyzwoicie! Jak zwykle wystarczy kliknąć w obrazek poniżej! 


Koncert był dobry. Podobał mi się. Ona sama: Równie piękna, jak w filmach, czy teledyskach. Dużo tańca, fajerwerków, confetti i zmian kostiumów. Przyzwoite show! Przy czym, nie było to coś, czego już by nie było. Ale może wybrzydzam, któryś już raz z rzędu...

24 września 2012

Urodzinowy prezent: Mikael Åkerfeldt

TADA!

A jednak udało się coś skończyć. Może dlatego, że miałam deadline: urodziny! Trudno to przesunąć, czy udawać, że ich nie ma. Zatem musiałam się sprężyć, skoro zamarzyłam sobie taki prezent! Przed państwem Mikael Åkerfeldt, wokalista zespołu Opeth: 


Prezent naturalnie dla mikuwny / mikaeli dracueli. Jako, że północ dawno minęła, już jej pokazałam i dostałam reakcję bardzo pozytywną! Cieszę się, bo bardzo się starałam, a włosy były prawdziwym utrapieniem! Jeszcze nigdy takich długich nie musiałam malować! Moi panowie noszą krótkie, rozpuścili mnie.

W gwoli ścisłości: Szaliczek jest skopiowany ze zdjęcia. Lenistwo mnie pod koniec wręcz opętało i nie chciało mi się go malować! A jak zostawiłam bez niego, nie wyglądało to dobrze. Musiałam więc dodać. Jest to jednak szczegół i chyba można mi to wybaczyć, czyż nie? Wystarczy, że każdy widoczny tutaj włosek maziałam oddzielnie. 

Tak, więc HAPPY BIRTHDAY!

21 września 2012

Live in Poland: Coldplay

WHAT YEAR IS IT?!

Nie było mnie tutaj chyba ze 100 lat. Cały czas czekam z nowym postem, aż łaskawie się ruszę i skończę wszystkie pseudo-malunki w Photoshopie. Na razie jednak się na to nie zanosi, więc trzeba odgrzebać inną pasję: fotografię. 

Ostatnio, tj. 2 dni temu, miałam okazję być na koncercie Coldplay w Warszawie, na Stadionie Narodowym. Pierwszy raz tam byłam, jestem zachwycona! Gdyby jeszcze tylko zamknęli dach... Koncert był mega. choć nie mam hopla na punkcie zespołu, umiem docenić dobre show! I oczywiście, jak zawsze miałam ze sobą aparat, który nielegalnie przemyciłam w torebce (niby nie wolno było wnosić jedynie aparatów z wymienną optyką, ale na stronie jeszcze pisali, że jest ograniczenie do 6x zoomu. Mój ma 16x...). Zdjęcia wyszły Przyzwoicie. Niestety jestem upośledzona na polu ich wrzucania na blogposcie, zatem zapraszam na mojego koncertowego bloga! Wystarczy kliknąć w tyłek Chrisa! ENJOY!

11 lipca 2012

WIPs: Loki 3

Już ostatni raz "chwalę się" wipami z tej pracy. Następny wpis będzie, ma i musi być z gotowym  już malunkiem! Aktualnie walczę z wszędobylskimi błędami, jakie co i rusz znajduję. Pracuję też nad detalami jego skóry. No i udało mi się wygrać z jego oczami (tak mi się przynajmniej na razie wydaje...). Ma już zęby, aczkolwiek jakieś krzywe. To efekt jednego starego błędu, jaki poprawiłam, przy czym był naturalnie na innej warstwie i teraz widać, co się działo pod spodem/nad nią. 


Najważniejsze jednak, że wreszcie przypomina samego siebie. Prawda? Oczywiście, że nie dam zdjęcia do porównania.

Przy okazji: W ogóle nie wiem, co dać na tło. Coś tam się z jakąś teksturą bawiłam, ale chyba nie jestem zadowolona z efektu. Jakieś tło musi mieć, a tego ze zdjęcia nie chce mi się malować. Poza tym, jakieś takie nijakie jest. Any ideas?

Chryste Panie, ale mnie w piątek komary pożarły. Cała jestem już w strupach, tak się podrapałam .___.

18 czerwca 2012

WIPs: Loki 2

Co tam? Jak tam? U mnie praca wre, aczkolwiek raczej na małych obrotach. Teraz, kiedy w sumie wiem, jak do tego się zabrać (zwłaszcza do włosów; kiedyś sprawiały mi olbrzymie problemy), jakoś mi się nie spieszy i nie spędzam bitych godzin z włączonym Photoshopem.


Haha, brak zębów nadal śmieszy tłumy.

Mój styl pracy jest tak okropnie chaotyczny, że gdyby ktoś chciał się ode mnie uczyć, prędzej pociąłby się piórkiem od tabletu. Co i rusz zmieniam punkt zainteresowań. Chwilę maluję włosy, by zaraz walnąć teksturę na ubranie. Potem myślę nad tłem, by jednak zacząć rozmazywać włosy, które nadal nie mają pełnej bazy! Ot ja. Ale ważne, aby jakoś dobrnąć do końca, nie? Ale chyba nigdy nie skuszę się na tutoriala. Na WIPach nie widać kolejności wydarzeń dziejących się na monitorze. Na filmiku już tego nie ukryjesz...

16 czerwca 2012

WIPs: Loki

WIPy są generalnie tak przerażające, że sama boję się je robić. Czasami nie jesteś w stanie w ogóle przewidzieć efektu końcowego, ani tego, czy prace idą we właściwym kierunku. Pomagają one jednak pokazać progres, co się zmieniło i przedstawia niedowiarkom, że dana praca jest prawdziwa i autor nikomu nie wciska kitu. Nie mówię, że moje wyglądają, jak zdjęcia, ale spotkałam się z paroma komentarzami, typu: O Jezu! Gdyby nie WIPs, to bym myślałam, że to foto! Tak więc idę z duchem czasu i rejestruję postępy pracy. 

Loki chwilowo nie ma zębów i wygląda wręcz upiornie, ale podoba mi się to, jak wychodzi skóra. Ja już widzę dobre znaki na niebie i ziemi. Jjeśli tylko nie schrzanię zębów i przyłożę się do włosów, będzie DOBRZE.


15 czerwca 2012

Starting over: Dirty White Boy

Nie wiem, co ja tu znowu robię. Poprzednie posty przepadły w sumie przez przypadek. Poprawiałam opis koncertu Marsów i niechcący mi się skasował. W złości na samą siebie, wywaliłam wszystkie. 
Szczerze, to ja nie mam pomysłu na samą siebie, co dopiero na bloga. Aktualnie jednak zaczęłam na nowo siedzieć w Photoshopie. Nie wszyscy mają DeviantArta, to postanowiłam spróbować zrobić z tego stronę ze szkicami, WIPami i gotowymi pracami. Może to wypali.


To co tutaj widzimy to tzw. WIP, czyli work in progress mojego ostatniego portretu. Przedstawia on naturalnie Jareda Leto. Namęczyłam się nad tym niemiłosiernie. W trakcie samego malowania uczyłam się, jak tak naprawdę powinnam malować. Nnatworzyłam milion warstw (maluję w Photoshopie) i teraz stwierdzam, że powinnam zrobić ich jeszcze więcej. Pięć razy zmieniałam mu kolor skóry, bazę do włosów malowałam dwa razy od zera, aż wreszcie stwierdziłam, że UJDZIE. Miazga.


A tutaj mamy efekt końcowy. Ja osobiście, widzę milion błędów. Jestem niezadowolona z marynarki, brwi i cieniowania włosów, ale dawno przyjęłam zasadę, że kiedy praca zostanie przeze mnie opublikowana, nie poprawiam jej. Ma mi przypominać o moich karygodnych błędach, abym więcej ich nie popełniała. Jedynie nowe. Trzymam się tego twardo, bo to spełnia swoje zadania. 

Aktualnie pracuję nad Lokim z filmu "Avengers", którego gra Tom Hiddleston. Trzymajcie kciuki!